- Patrzcie patrzcie - wykrzyknął
„— Patrzcie! patrzcie! — wykrzyknął znany mu głos — pan Vincent! Pan chce zapewne widzieć, w jaki sposób zarabiamy nasze dwa i pół franka dziennie, prawda
Jacąues podszedł szybko do lamp i skontrolował je. Siny łuk wokół płomienia pożerał światło.
— Nie powinien był tu przyjść — szepnął Decrucą Vincentowi na ucho; białka jego oczu błyszczały w ciemności — w tym chodniku może dostać krwotoku i będziemy musieli windować go na górę.
— Decrucą — zawołał Verney — czy wasze lampy palą się tak już przez cały ranek
— Aha — odparł obojętnie Decrucą — coraz więcej jest gazu. Pewnego pięknego dnia nastąpi wybuch... i skończą się nasze wszystkie kłopoty.
— Przecie dopiero zeszłej niedzieli wypompowano gaz z tego przekopu.
— Ale gaz wraca, gaz wraca — rzekł Decrucą drapiąc ze złośliwą uciechą czarną bliznę na głowie.
— W takim razie musicie przerwać pracę na jeden dzień w tym tygodniu, abyśmy mogli znów usunąć gaz.
Wśród górników podniosła się burza protestów.
— Już teraz brak nam chleba dla dzieci! I bez tego nie możemy żyć z tej głodowej płacy! Co, mamy tracić jeszcze całodzienny zarobek! Pompować możecie wtedy, kiedy nas tu nie ma! Musimy jeść jak wszyscy!
— Wszystko w porządku — roześmiał się Decrucą — mnie kopalnia nie zmoże, już nieraz tego próbowała. Umrę w łóżku ze starości. A że właśnie mowa o jedzeniu, która godzina, Verney“(4)
<<<< Doznał wrażenia że odczuwa
| Big Horn River ang - rzeka >>>>