Wieczorem kiedy po wykonaniu
„Wieczorem, kiedy po wykonaniu swych obowiązków wdziewała peniuar o szerokich fałdach i mogła odetchnąć pełną piersią, mówiła do siebie
— Posiadam tutaj niemal wszystko, co będę posiadać aż do samej śmierci. Może będę kiedyś bogatsza, nigdy jednak nie będę uboga zawsze bowiem pozostaną mi kwiaty, muzyka i piękne książki dla pocieszenia samotnych.
Andrei wolno było jeść u siebie śniadanie według jej życzenia. Przywilej ten miał dla niej doniosłe znaczenie. Mogła dzięki temu aż do południa przebywać w swoim pokoju, chyba że małżonka delfina wezwała ją do czytania lub na poranną przechadzkę. Miała więc dużo swobody i w piękne dni wychodziła rano z książką, błądząc po wielkim lesie wiodącym z Trianon do Wersalu. Po dwóch godzinach wędrówki, rozmyślań i dumania wracała na śniadanie, nie spotkawszy przez cały czas nikogo, ani pana, ani lokaja, ani nikogo ze służby.
Kiedy upał przeciskał się nawet przez gęste gałęzie starych drzew, w pokoju Andrei było przewiewnie i chłodno, powietrze płynęło przez okno i przez drzwi. Mała sofa, pokryta perkalem, cztery krzesła z takim samym pokryciem, niepokalanie czyste łóżko, osłonięte firankami z tej samej tkaniny co pokrycie mebli, dwie chińskie wazy na kominku i czworokątny stolik na mosiężnych nogach obok klawesynu — oto z czego składał się ten mały świat, w którym Andrea zamykała wszystkie swoje nadzieje i wszystkie swoje pragnienia. “(8)